środa, 23 października 2019

Wszystkie światy są jednym,
wszystko pochodzi z tego samego:
bogowie, duchy, gwiazdy,
rośliny, kamienie i ludzie.
Wszystko się zmienia i porusza,
 ale nie umiera;
nasza dusza jest jak drzewo:
rodzi się, wzrasta, kwitnie i wydaje nasiona.
Nigdy nie przestaje żyć,
bowiem zmienia się tylko łupina nasiona.
 

  >>źródło<<

sułtany jak z baśni
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Przeczytano juz: 9107 razy.

Wpisany przez Stanisław Roszkowski   
środa, 23 lipca 2008 20:16

 

  Człowiek pierwotny w zasadzie troszczył się o jedno – jak przeżyć. Potem w miarę rozwoju, jak już miał pełny brzuch, zaczął dostrzegać też otaczające go piękno, choćby piękno śpiewu ptaków. Zaczął komponować też własną muzykę. Taką „muzyką” są dla hodowców na całym świecie właśnie sułtany. Jest to według mnie absolutna arystokracja spośród wszystkich innych kurzych ras.

    Dzisiaj hodowla kur to nie tylko jajka i mięso. Wiele ras, takich jak choćby onagadori lub shoukoku stało się nieodłącznym elementem kultury i tradycji. Współczesna kura już nie jest zwykłą kurą, czasami zasługuje na miano dzieła sztuki. A sułtany są tego doskonałym przykładem. Wiele osób dziwi się, że jedyną uznaną u sułtanów odmianą barwną jest biel? Czy nie powinno tak pozostać? My, jako ludzie, potrzebujemy mitu, legendy by poczuć się tymi wybranymi i lepszymi, tym bardziej, że za oknem skrzeczy przygnębiająca rzeczywistość.  A biel jest nieskazitelna i czysta. Każdy z nas chce uchodzić za dobrego i szlachetnego. A dzięki sułtanom jest to możliwe.

    

     Czy pamiętacie piękny film „Dziewczyna z perłą”? Jest w nim taka scena gdy główny bohater, niderlandzki malarz Vermer, prosi swoją służącą aby wyjrzała za okno i powiedziała, jaki kolor mają chmury.

    - Biały – pierwsze skojarzenie nasuwa się samo.

    Potem jednak dziewczyna odrywa ze zdumieniem, że chmury mogą mieć różne odcienie białości. Od bieli niebieskiej do bieli szarej poprzez biel słoneczną.

    Tak, bielą, zwykłą wydawać by się mogło bielą można się zafascynować. Z bielą spotkałem się w krajach dalekiego wschodu, biel kultywowana jest w Indiach i Indonezji. W wielu kulturach świata biel jest zarezerwowana dla dziewic, ale biel to także kolor śmierci. Święta biel jest w Japonii ale jest też w Turcji, gdzie kalifowie przyodziewają białe szaty. Nieprzypadkowo też dziesięć dziewic przedstawiające swój rytualny taniec w japońskiej świątyni Ise nosi się na biało.

    Jest na świecie wiele białych kurzych ras. Kilka z nich okrzyknięto mitycznymi.

    Czy biel koguta shoukoku jest taką samą bielą jak biel koguta sułtana?

   Oto przyjmuje się, że pierwszymi sprowadzonymi w połowie XIX wieku do Anglii przez panią Wats sułtanami parowym statkiem z Turcji były właśnie białe sułtany. Wielu jednak współczesnych badaczy w tę biel bardzo powątpiewa. Wcale bym się nie zdziwił gdyby znalazły się  dowody na to, że ówczesne sułtany nie były wcale białe. Powszechnie sądzi się też, że sułtany jako rasa - na co ma wskazywać właśnie nazwa - zostały wyhodowane w Turcji. Bardziej obeznani hodowcy traktują tę informację z przymrużeniem oka. Może i była grupa osób, która w tym kraju trzymała tego typu ptaki. Czy hodował je jakiś sułtan? Może i hodował? Ja w każdym razie nie mam takiej informacji. W gruncie rzeczy jednak tamtejsze sułtany stanowiły najprawdopodobniej jedynie pewien odłam kur nazywanych wtedy powszechnie w Europie kurami polskimi, a może pochodziły od pierwotnych  kur pawłowskich… kto dzisiaj to wie? Kłania się tu marksistowska teoria przypadku i konieczności. Pośród pewnej typowości (konieczność) wyodrębniono jakąś konkretną rasę i "jakoś" (przypadek) ją nazwano. Nastąpił wtedy splot przypadków. Z Konstantynopola przypłynęły „jakieś” kury. A że Turcja kojarzy się z sułtanami nazwano je więc tak, a nie inaczej. Trzeba było je „jakoś” nazwać...

     I nazwano.

     Sułtanami!

     Ideologia i legenda powstawała stopniowo przez wiele następnych lat.

ImageImageImage 

     Podobnie zapewne było i z nazwą dla czubatki polskiej czyli kury padewskiej. Traf chce, że na początku XVII wieku w okolice Padwy trafił Aldrovandi, który zobaczył tam kury z niewielkimi czubkami i nazwał je…padewskimi. A gdyby je po raz pierwszy ujrzał w Moskwie czy nazwałby je wtedy moskiewskimi? Paradoks tej całej sytuacji polega na tym, że mieszkańcy Italii hodowlą kur czubatych raczej się nie interesowali, a dzisiaj także hodują je nieliczne jednostki. Wiem o tym, bo tam byłem. A więc nazwa padewska jest zupełnie przypadkowa.

     Ale wróćmy do sułtanów.

     Wiadomo świętym kolorem tureckich kalifów, czyli następców proroka Mahometa była biel, a więc przyjęto, że sułtany powinna cechować również śnieżna biel. Potem tytuł kalifa nosili też władcy Imperium Osmańskiego, istniejącego do 1922 roku,  którzy również upodobali sobie białe szaty.  Taki został przyjęty standard, który uznaje jedynie tę jedyną odmianę barwną. Oczywiście hodowcy na cały świecie jakby na przekór starają się ciągle wyhodować też i sułtany - czarne, czerwone i niebieskie... i jakie tam jeszcze… podobno jest tych odmian już kilkanaście… a niech tam. Osobiście widziałem też u jednego z niemieckich kolegów sułtany srebrzyste. W takich zabawach nie ma nic złego. A jednak uważam, że „prawdziwymi” sułtanami powinny pozostać wyłącznie sułtany białe.

    A dlaczego?

      Człowiek stworzył dzieło sztuki czyli sułtany, wyniósł je na piedestał, wymuskał i wypieścił. Czy warto strącać bóstwo do poziomu parteru? Nie warto. My, jako ludzie, potrzebujemy wiary, legendy i mitu. A biel jest czysta i nieskazitelna. Ojciec zasiadający na niebiesiech jest zazwyczaj przedstawiany w białych szatach. Nawet jeżeli zdajemy sobie sprawę, że to coś tam kiedyś było nie tak to ten mit nas uskrzydla i powoduje, że czujemy się lepsi bo uczestniczymy w czymś ważnym i niepowtarzalnym. Nobilituje nas hodowla mitycznych i legendarnych sułtanów niż hodowla zwykłej kury. Chcemy hodować piękne sułtany  nie myśląc w ogóle o namacalnych i materialnych jajkach i mięsie, bo sami chcemy czuć się lepsi. Chcemy być lepsi niż jesteśmy, a sułtany nam to umożliwiają. Nie ma innej rasy kur tak mocno przetworzonej i uformowanej na bajkowy sposób. – A czy to jeszcze kura? – można by zapytać – A może to już coś nieziemskiego, mitycznego i właśnie bajkowego?

 ImageImage

    Kiedyś napisałem materiał o sułtanach i dodałem podtytuł – „kury jak z baśni”. To sformułowanie przyjęło się i jest często powtarzane. Sadzę, że stało się to nie przypadkiem właśnie z naszej potrzeby wierzenia w bajdy. Zawsze gdy widzę białe sułtany (nie żadne tam niebieskie czy czarne) przechadzające się po zielonym trawniku wpadam w swego rodzaju zachwyt. Nie wiem dlaczego ale ptaki te zawsze kojarzą mi się z zimą, bielą i wędrowcami ze wschodu. Dziwne zestawienie, prawda – zima i wschód? Sam, jako dziecko, przebierałem się za jednego z królów we wschodni strój, często sklecony z tego co było pod ręką – ręcznika udającego turban, szeroką szatę z kapy na łóżko.

   Anglik Jack Turlan napisał, że sułtany nie nadają się dla ludzi o miękkim sercu. Co chciał przez to powiedzieć? Może to, że ich hodowla wymaga wielkiej wytrwałości i cierpliwości. Poza tym, aby wyhodować piękne sułtany trzeba być też samemu pięknym w środku, czyli mieć nie tylko rzemieślnicze umiejętności ale i to coś, czyli duszę.

ImageImageImage   

    Na dodatek jest w sułtanach coś nieosiągalnego, bo sułtany to rasa niezwykle trudna w hodowli. Bezustanne pilnowanie pięciu zmiennych cech – pięciopalczastości, właściwego czuba, grzebienia rożkowego… jest piekielnie trudne. Cóż to zresztą jest ideał i jaką miarą go określać? Jaki zresztą może być ideał sułtana? Kto to wie? A może sens hodowli polega właśnie na tym, „aby gonić króliczka” a nigdy go nie dogonić.

Image
mój ideał sułtana z hodowli Ada Boksa
 

 

 

 

 

    

      

 

Poprawiony: wtorek, 29 lipca 2008 22:39