środa, 23 października 2019

Wszystkie światy są jednym,
wszystko pochodzi z tego samego:
bogowie, duchy, gwiazdy,
rośliny, kamienie i ludzie.
Wszystko się zmienia i porusza,
 ale nie umiera;
nasza dusza jest jak drzewo:
rodzi się, wzrasta, kwitnie i wydaje nasiona.
Nigdy nie przestaje żyć,
bowiem zmienia się tylko łupina nasiona.
 

  >>źródło<<

biedni ludzie
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

Przeczytano juz: 4942 razy.

Wpisany przez Stanisław Roszkowski   
piątek, 19 grudnia 2008 23:37

Kiedyś na forum Onetu przeczytałem definicję biedy.

Bycie biednym to nie jest pusty portfel. Bycie biednym to stan umysłu.

Oto moje impresje na ten temat.

 

Biedny widzi wokół siebie samych wrogów. I ciągle mu coś nie pasuje. A najbardziej podejrzani są dla nich ci, co osiągnęli sukces. Bo na pewno ukradli, przechwycili czyjeś pieniądze, przewłaszczyli sobie czyjś pomysł lub kogoś wykorzystali. Biedny jest permanentnie nieufny. Bogaty nie narzeka tylko szuka rozwiązań i po prostu działa.

Biedny otacza się takimi samymi jak on biednymi. Córka ojca pijaka wybiera sobie bardzo często za męża również pijaka, chociaż wie, jaką gehennę przeżyła jej matka. Bogaty stara się otaczać ludźmi pozytywnie myślącymi i osiągającymi tak jak on sukces, bo wie, że pozytywne myślenie uskrzydla, a otaczanie się nieudacznikami może tylko – jak mawiała moja babcia –   z a d o ł o w a ć człowieka.

Biedny wszystkiego się boi. Kryzysu, ryzyka, nowej pracy. Boi się popełniać błędy. W wieku trzydziestu lat jest zmęczony życiem i czeka na emeryturę, bo na emeryturze czekają go przynajmniej „pewne pieniądze”. Bogaty analizuje, dlaczego popełnił błędy i na błędach się uczy.

Biedny biedę utożsamia z uczciwością. Dlatego jestem biedny - mówi - bo nie byłem przy korycie, nie miałem układów, a bogaci są dlatego bogatymi bo - kontynuuje -  wykorzystują biednych i żerują na ich ciężkiej pracy. Bogaty wie, że jak jemu będzie lepiej, to i  biednemu się polepszy, chociaż  może nie w takim samym stopniu. Bogaty potrafi zasady moralne obowiązujące w życiu prywatnym oddzielić od zasad panujących w biznesie. 

Biedny zawsze pracuje na czyjś sukces. Bogaty – na swój. Celem biednego jest mozolne wspinanie się po szczeblach drabiny, aby zrobić karierę i zarobić więcej pieniędzy. Bogaty bierze dłuto do ręki, buduje sam drabinę, staje się jej właścicielem,

Biedny ciągle, nieustająco, dzień i noc myśli o pieniądzach. I zawsze ma ich za mało. Jak zarabia tysiąc miesięcznie, to chciałby mieć dwa, a jak zarabia dwa, to chciałby mieć dziesięć. Bogaty o pieniądzach nie myśli w ogóle. I dlatego je ma. A jeżeli nawet myśli o nich to jedynie w takim kontekście, że potrzebne mu są do zrealizowania jakiegoś celu. Bogaty nie wie, ile ma pieniędzy na koncie, bo to dla niego bez znaczenia. Biedny chciałby mieć firmę, która jest dużo warta. Bogaty chciałby mieć firmę najlepszą.

Biedny stara się pokazać, że nie jest biednym i wstydzi się swojej biedy. Kupuje tylko markowe samochody i zajeżdża z piskiem opon okna swoich znajomych, bo myśli, że dzięki temu doprawi swojemu dziesięciocentymetrowemu ptakowi pięć centymetrów. Bogaty potrafi zrobić doskonały użytek ze swojego dziesięciocentymetrowego ptaka. Żyje skromnie, zaciska pasa, inwestuje, bo wie, że za kilka lat będzie mógł sobie pozwolić na dziesięć najnowszych mercedesów, podczas gdy biedny będzie nadal jeździł swoim starym złomem.

Biedny kiedy spotka się z  biednym obwinia za swoją biedę bogatego i chce, aby tym swoim bogactwem się z nim podzielił. Biedny, kiedy widzi bogatego mówi mu: ale ci się udało. Bogaty, kiedy spotka bogatego komentuje: ale ty masz chłopie łeb na karku.  

 

* * *

Od prawie dwudziestu lat prowadzę razem z żoną doskonale prosperującą firmę, którą stworzyliśmy od zera, w szczerym polu.

Od dwóch dni moja żona odwiedza co znaczniejszych klientów, aby im osobiście złożyć życzenia świąteczne. Jak wiadomo zaczyna pukać do naszych polskich drzwi kryzys. Co robią biedni? W co drugie zdanie, wplatają słowo „kryzys”. Najczęstszym dla nich rozwiązaniem są zwolnienia pracowników, ograniczenia produkcji, targowanie się do upadłego o cenę. Kurczą się, karleją, zamykają w swojej skorupie, samoograniczają, rozpamiętują swoje nieszczęście i upajają się biedą.  Bogaci zaczynają szukać rozwiązań, a także już teraz myślą, ile zarobią, o ile zwiększą zatrudnienie, jak zwiększą się ich moce produkcyjne, gdy kryzys minie.

Niektórzy już dzisiaj zarabiają na kryzysie.

Jak mówił bowiem mądry Lejzorek Rojszwanc: jeżeli dzisiaj zwalniają, to znaczy, że jutro będą przyjmować.

Biedni stają się coraz biedniejsi, a bogaci coraz bardziej bogatymi.

Na własne życzenie.


Poprawiony: czwartek, 08 stycznia 2009 22:38