Wszystkie światy są jednym, wszystko pochodzi z tego samego: bogowie, duchy, gwiazdy, rośliny, kamienie i ludzie. Wszystko się zmienia i porusza,
ale nie umiera; nasza dusza jest jak drzewo: rodzi się, wzrasta, kwitnie i wydaje nasiona. Nigdy nie przestaje żyć, bowiem zmienia się tylko łupina nasiona.
Takie zdanie usłyszałem dzisiaj rano w radiowej trójce. I od razu siadłem do pisania. To jest jeden z tych impulsów, jedno z tych olśnień, które czasami nas poraża swoją prostotą i głębokim sensem.
To jeden z moich najlepszych prezentów pod choinkę. Dzisiaj jedna z japońskich zniosła jajko. Jak ja się cieszyłem, jak się cieszyłem... Z boku mogło to wyglądać przekomicznie – jakbym sam zniósł to jajko. Moja rodzinka, obeznana z tematem, traktuje takie rewelacje z głęboką tolerancja. Coś na zasadzie nieszkodliwego dziwactwa. W swojej firmie obracam milionami, a tu…jajko.
Na forum trwa dyskusja o naszym stosunku do zwierząt. Dla wielu hodowców to duży dylemat, co zrobić z nadmiarem przychówka, a zwłaszcza z zawsze za dużą liczbę kogutów. Sam radziłem sobie z tym problemem w taki sposób, że nadmiarowe koguty rozdawałem za darmo członkom Klubu Czubatki Polskiej, bo na kurki zbyt się jakoś zawsze znajdował. I wszyscy byli zadowoleni. Ja - bo pozbyłem się kłopotu. Inni hodowcy - bo mieli za darmo koguty.
Często wracam myślami do Wojtka Wójcika i jego walk kogutów w Kambodży. Trudny temat - nasz stosunek do zwierząt i świata przyrody. Przed publikacją materiału z Azji wywiązała się wymiana zdań. Tylko nie może być w tej relacji drastycznych scen - argumentowano. I nie będzie. Bo nie o to chodzi by pokazywać rzeź i krew. Oto mój komentarz, jaki napisałem do relacji Wojtka.
Wracam do Wojtka. Trochę ze sobą korespondowaliśmy. On aktualnie w gdzieś tam w Wietnamie, czy Indiach; wiem, że wybiera się do Australiii, a ja tu, w Polsce. Pytał się jakie zdjęcia załączyć do reportażu o walkach kogutów?.
Poniżej wklejam zdjęcie, które mi przysłał. Co jest centralną postacią na nim? Hodowca i kogut w oczekiwaniu na walkę!!!