|
marzenia nic nie kosztują |
|
02.01.2008. |
|
MARZENIA NIC NIE KOSZTUJĄ Dzisiaj chciałbym Was przekonać, że warto mieć marzenia, które ja nazywam wizjami. Warto marzyć, choćby wydawały się one na początku nierealne do spełnienia, a nawet głupie. Tylko ten może coś osiągnąć gdy stawia sobie jakieś cele, albo o nich marzy. Gdy nie marzysz, nie masz do czego dążyć, a jak można osiągnąć jakiś cel gdy go nie widzisz na horyzoncie. Celu nie można osiągnąć gdy go nie ma. Komentarze (3) | Do ulubionych (0) | Zacytuj | Odsłon: 2799 |
|
Zmieniony ( 03.01.2008. )
|
|
Czytaj całość…
|
|
23.12.2007. |
Ta pieprzona Tajlandia A już myślałem, że na wigilię nie zdążę, bo 22 grudnia, roku pańskiego 2007, o 6.00 rano na lotnisku w Bangkoku, tuż po doprawie, powiedziano nam, że popsuł się ukraiński samolot i lot jest w ogóle odwołany. Ukraińskimi liniami miało być najtaniej. I najkrócej. Po raz kolejny okazało się, że „tanio” oznacza najczęściej drogo. A awaryjny powrót, najprawdopodobniej, przez jakiś zakichany Londyn oznacza kilka tysięcy kilometrów więcej. I parę ładnych godzin więcej. Komentarze (3) | Do ulubionych (0) | Zacytuj | Odsłon: 3139 |
|
Zmieniony ( 03.01.2008. )
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
10.12.2007. |
|
Shamo jako domowy kot Za kilkanaście godzin lecę do Tajlandii. Zaprosił mnie Suthep Chongulia, którego spotkałem w maju w japońskim Kumamoto na wyspie Kiusiu podczas klubowej wystawy Higo Chabo organizowaną przez Pana Imamura Yasutake. W połowie grudnia w Bangkoku odbędzie się wielka wystawa zwierząt domowych. Co pod tym określeniem się kryje, nie wiem, zobaczę. Zawistnym zdradzę, że to moja kolejna zagraniczna przygoda, za którą nie muszę, poza kosztami przelotu samolotem, płacić. Jakoś tak mnie, jak nie Japończycy, to Tajowie, Niemcy, Holendrzy czy Włosi zapraszają na swój koszt i już. Nic na to, cholera, nie poradzę. Komentarze (3) | Do ulubionych (1) | Zacytuj | Odsłon: 2824 |
|
Zmieniony ( 11.12.2007. )
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
|
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 19 - 24 z 44 |